Trening Kolarski z Tomaszem Kiendysiem

 

https://fitwheels.eu/

 

Kaczmarek Electric Żary- redaktor Marek w akcji

Kategoria

14.05.2017 r. Grand Prix Kaczmarek Electric MTB – Żary

Zanim rozpocząłem pisać tę relacje, sięgnąłem do artykułu o imprezach kolarskich w Polsce i sprawdziłem, czy wśród lektur obowiązkowym umieściłem maraton mtb w Żarach zapowiedziany w ramach cyklu imprez Grand Prix Kaczmarek Electric MTB. Tak jest wpisałem... było w tym nieco ryzyka, gdyż nigdy nie przejechałem imprezy kolarskiej w Żarach. Nieudolną próbę podjąłem w 2009 r., podczas Żary XC, kiedy nie umiałem jeszcze jeździć rowerem i w ulewnym deszczu głównie zmarzłem i wytaplałem się  w błocie. Dziś Żary XC to tylko wspomnienie. Ale las w Żarach ma potencjał, więc założyłem, że organizatorzy wykorzystają możliwości, jakie daje. Szczególnie, że popularny „Kaczmarek” postawił na dość ambitne trasy, czym  zasłynął już kilka lat temu. Sam cykl wielokrotnie opisywałem, więc tylko wspomnę, że poznałem go w 2011 r. w Wolsztynie, potem kilka przez sezonów startowałem także w Kargowej, Sulechowie, Boryszynie, Zielonej Górze. Sympatycznie było jechać w sobotę finał Bike Maratonu w Świeradowie (2013), czy Volwo Powerade w Istebnej (2014) a następnego dnia jeszcze  delektować się naprawdę piękną trasa w Wolsztynie.

W 2017 r. impreza Grand Prix Kaczmarek Electric MTB rozrosła nadspodziewanie. Dość powiedzieć, że pojawiły się cztery nowe lokalizacje, odeszła tylko Lubrza (Botyszyn), za której trasąnie będę płakał, a jeden etap dotrze do Dziwiszowa, a zatem pewnie w Rudawy Janowickie a może nawet w Karkonosze. Pojawiły się nowe atrakcje jak lotne premie DT Swiss czy Superior. Natomiast nie zmieniła się znakomita organizacja biura zawodów; załatwianie numeru startowego to kwestia kilku minut. W tym miejscu zaznaczmy, że tekst nie jest sponsorowany.

Kwiecień a i maj pogodą nie darzyły. Spośród 45 przejazdów, od marca, jazdy w krótkim rękawku można policzyć na placach jednej ręki. Ale 14.05.2017 r. akurat zaświeciło. W Żarach w okolicy basenu pełno samochodów, ale strażnicy miejscy służą pomocą, parę minut po 9:00 jest jeszcze gdzie zaparkować. Szkoda, że trójkowa audycja Piosenki bez granic Wojciecha Manna zaczyna się teraz  o 10:00, nie było czego słuchać w drodze.

Żary przywitały kolarzy słońcem. W biurze zawodów, położonym na terenie basenów niewielki ruch, ale obsługa sprawna. Spotykam Mariusza z Xtra Bike Team, drużyna ta to kilkunastu kolarzy w strojach z motywami Bolesławca, choć kolorystycznie nie koniecznie w moim guście, zbyt jasne. Oprócz nich jeszcze można spotkać kilka osób z Bolesławca. Bardzo dobrą wiadomością jest powrót mojej dobrej koleżanki Ani ze Smolca, to pierwszy start od 2014 r., z kolei Rafał, walczył dziś w Głuszycy.  Z Rafałem zjeździliśmy Polskę wzdłuż i wszerz a wspomnienia startów w Myślenicach (38 st. C), Piwnicznej, Wzgórzach Strzelińskich, Głuszycy czy Bike Adventure zawsze wywołują uśmiech twarzy.

10:15 ruszam na krótką nazwijmy to rozgrzewkę.

 Na starcie dużo ludzi, ale spodziewałem się większego tłumu. Jest nas łącznie 681 w tym 460 mini, ok 175 mega i ok. 60 giga (na podstawie wyników) 

Trasa będzie raczej wymagająca, jej autorką  jest bowiem  Joanna Balawajder, która „etatowo” obstawia podium na lubuskich imprezach mtb. Niestety z przyczyn organizacyjnych zasięg trasy ograniczono, co zmusiło do poprowadzenia trasy na 15 km pętlach między Łazem a Żarami Kunice (mini 1, mega 3, giga 5), to z kolei ujemnie wpłynie na komfort jazdy.

Ale już startujemy. Ruszamy asfaltem, mój tradycyjny sektor czyli szósty (aspirowałem do siódmego, ale ten okazał się przeznaczony dla młodzików) rusza dość spokojnie. Na szerokim asfalcie początek lekko w górę, w moim oldskulowym  Authorze Era 26” blokuję oba amory, na razie nie są potrzebne. Czuję, że jedziemy z wiatrem jest zatem prędkość, która szybko przekracza  30 km/h. Po ponad  kilometrze wjeżdżamy w bruk, nie jest to Piekło Przytoku, ale teraz dwa amortyzatory  są bardzo pomocne. W lesie niby szutr, ale jeszcze jedziemy po kostce. Trochę niewinnego błota pozostało, muszę uważać bo opony Geax Saduro, tańczą nie mniej skocznie od Racing (Dancing) Ralphów. Ale można jechać. Zaczynają się upadki, jakaś dziewczyna leży na środku drogi, jej rower też, ale bez uszczerbku na zdrowiu, mówi że wszytki ok, więc można jechać dalej. Okaże się, że interwencji służb medycznych będzie sporo. Na początkowych kilometrach zadziwiająco dużo  defektów, kilka osób prowadzi uszkodzone rowery ktoś m. in. z Xtra Bike zapał gumę. Pierwsze kilometry naprawdę szybkie. Widać jednak, ze jadę w szóstym sektorze bo pierwszy dość niewinny singiel od razu spowalnia kolarzy a poważny podjazd samym widokiem zrzuca z siodeł. Zatem jadąc wspinam się pośród piechurów, oprócz mnie przemyka wspomniany zawodnik Xtra Bike i tylko kolarz w spodenkach CCC jeszcze  jedzie, woła prawa wolna ale jedzie środkiem, który go wchłania, ja jadę rzeczywiście prawą stroną, nawet po krzewach jagód, jakoś się wdrapuje, dopiero pod koniec mała podpórka bo wjechałem w piach. Ale generalnie dało się jechać. Potem znowu szybko a bardzo ciekawie przed 10 km, singiel w dół trochę korzeni i wykrzykników  na drzewach, ale to typowy szybki leśny lubuski singielek. Na 12 km słynna z you tube sekcja – zjazd i podjazd. Zjazd raczej da się łyknąć, ale wśród pieszych nie mam z czego ruszyć, więc „z buta”, z kolei stromizna pod górę jest już moja  na siodle. Trochę trudniej jest przy podjeździe pod wieżę na  Żarskiej Górze. Trzeba mocno wyhamować na zjeździe, zredukować, skręcić w lewo i zdobywać rynnę sporo tam piachu, w miarę to idzie do połowy, ale potem resztę musze wprowadzać. Akurat tu pełno fotografów. Potem generalnie trochę szerokości, ale też sporo singli, trasa staje się raczej wąska. Są też koleiny i trzeba jechać nieco rozmiękczonymi krawędziami drogi Ok. 16 km z usytuowano Premię lotną SUPERIOR.   Z daleka słychać doping, ale najpierw stromy singiel po korzeniach, udaje mi się ominąć kogoś sprowadzającego rower, zaraz potem ten okibicowany singlowy podjazd, no to ja go z całych sił mimo, że się wije nie odpuszczam, jakoś slalomuję miedzy pieszymi, puls osiąga szczyt  i jest góra, ale widok zjazdu-ściany mnie zatrzymuje, nie mam pomysłu jak go zjechać, wychodzi niedobór treningów mentalnych xc, więc sprowadzam, mimo, że przed chwila zjechałem cos nie mniej trudnego. Ale to nie koniec, dalej jest kolejny singiel w góre, atakuję i jego, ale w połowie brakuje mi sił, końcówkę trzeba wejść, zresztą jak wszyscy jadący przede mną i za mną. Obiektywnie jednak pojazd do zdobycie w siodle. To typowe trudne xc. Na górze podjazdu kolejna baszta, jakoś do budowli nie mam dziś szczęścia. Teraz niestety dochodzą kolarze z czołówki, (ruszyli sporo przed nami i teraz doganiają), piszę niestety, bo co chwilę słyszę „wolna, prawa wolna lewa, wolna” i to wszystko na technicznych odcinkach. Szkoda, że będąc znacznie lepszymi nie szukają swojej ścieżki, aby wyprzedzić jadącego wolniej, a jest wąsko, sporo zjazdów i korzeni, każde „zboczenie” może skończyć się upadkiem. To efekt tej pętli,  odbiera komfort jazdy. Na kolejnym, na singlu obsługujący zaleca jechać prawą stronę, ale któryś z elity, krzyczy, że prawa wolna, więc jadę lewą, co wiedzie do korzenistego uskoku, na szczęście rower udało się utrzymać. Planowałem jechać mega, ale uznałem, że jak na kolejnych pętlach mam jechać w takim otoczeniu słuchać tego wolna lewa, prawa, itp., to taka jazda żadnej przyjemności nie przyniesie, kończę zatem na dystansie mini. Końcówka po rozjeździe to szybki dojazd do mety. Trasa była znakomita, nawet nie tak ciężka  jak anonsował Wojtek Bączek z Xtra  Bike Teamu, za to wymagająca i urozmaicona, czyli leśne mtb z górnej półki. Oczywiście pozostał mały niedosyt, trochę krótko, jednak jeżdżenie mini nie daje tej przyjemności jak na mega. Przejechanie tych 21 k zajęło mi 1:16 minut (346 miejsce i chyba szósty sektor obroniłem), a przecież wyhamowywał mnie sektor, czasem nieco luzowałem w perspektywie planowanych 50 kilometrów, czasem kogoś przypuściłem. Decyzja o wyborze mini miała jedną zaletę, uniknąłem ulewnego deszczu i gradobicia,  które nadciągnęły nad Żary ok. 13:30. 

 

Marek śledziona

Road Racing.pl

Zapraszamy do polubienia naszego profilu na Facebooku

https://www.facebook.com/Road-Racingpl-979526242100419/

zdjęcia  z strony organizatora zawodów Kaczmarek Electric