Trening Kolarski z Tomaszem Kiendysiem

 

MTB Kargowa Kaczmarek Electric- okiem Marka

Kategoria

KACZMAREK ELECTRIC MTB 2017 KACZMAREK ELECTRIC MTB 2017

Kargowa- WOJNOWO, 25 czerwca 2017

Wracamy do lasu. Po pięknych przygodach w Walimiu i Szklarskiej Porębie, to było prawdziwe mtb, czas na kolejne wydanie leśnego rowerowania w terenie. Tym razem Kargowa a ściślej Wojnowo, ośrodek nad jeziorem nieopodal Kargowej.  Zapowiedzi trasy – łatwa, płaska, lekka, lajtowa, pełna piachu. Więc co ja tutaj robię? Oczywiście jakoś tak od słowa do słowa z Rafałem, który uskutecznia starty na giga i zdecydowałem się. W każdym razie jadąc na imprezę zastanawiałem się czy na tak opisywanej trasie warto.

.

Przed startem kilka bardzo miłych spotkań z Kasią Boczkowska-Pidek (czołowa zawodniczka na dystansie mega), Romanem, który wrócił na trasy i, jak w zeszłym roku z Mariuszem, z którym niedawno jeździliśmy w Bike Satifacition. Dokładnie przed rokiem spotkaliśmy się w Kargowej. Mariusz startuje w Solid Mtb; mówił, że trasa w Górznie, to najlepsze co dotychczas jechał, nawet lepsza niż w Lesznie.

Do biura zawodów zmierzają poszczególne ekipy, w tym bolesławiecka Bike Stacja, tu i ówdzie tradycyjnie już Xtra Bike. Dużo zatem Bolesławca.

Pogoda teoretycznie piękna, praktycznie upał i wiatr co na otwartym terenie może mieć znaczenie.

Przed startem krótka rozgrzewka na trasie dla dzieci J potem jeszcze jakimiś piaszczystymi drogami i jedziemy na start. Tradycyjnie ruszam z szóstego sektora. Tym razem nie wyjeżdżam jako ostatni, jeszcze kilkanaście osób za mną. Szybko po krótkim asfalcie znad terenu jeziora wjeżdżamy do lasu, nawierzchnia nieco grząska, ale jednak przejezdna droga płasko i sporo prostych na pierwszych kilometrach. Peleton w wersji szóstego sektora rozciąga się dość mocno. Droga jest szeroka, dwie nitki a pośrodku trawa lub grząski piach, ale właśnie jadąc po osi drogi można wyprzedzać, więc z okrzykiem „środek!” przyspieszam. Jest to tyle wygodne, że nikomu nie przeszkadzam i mogę jechać swoim tempem, oczywiście nie wszędzie się da. Trasa jest szybka, właściwa na początek. Jedziemy otoczeni lasem. Na tym odcinku wyprzedzam Danutę Sudół, która mnie rozpoznała, tym razem jechała w biało-różowym stroju J. Pierwsza ciekawostka to singiel w okolicy jeziora. Taka zapowiedź tego co niebawem. Pierwszy porządny podjazd na około 9 km. Szajbajk określił go jako ciężki i że wjedzie go pierwsza setka. Coś w tym jest bo ilość prowadzających niemal równa się ilości startujących. Ja nie odpuszczam, znam ten odcinek, przed rokiem dałem rady teraz też mocno pochylony walczę. Drogi Szjabajku, jeśli masz rację to dzięki za opinie bo oznacza to, że jestem wśród setki podjeżdżających. Wysiłek się opłacał teraz pierwszy szybki singiel, kręty, miedzy drzewami sporo korzeni i pieńków po ściętych drzewach. Po tym mała płaszczyzna.  Rzeczywiście sporo takich prostych odcinków, ale nadają one rytmiczność jeździe. Piachu jest niewiele, a jeśli już jest to daję rowerowi jechać a kiedy jest siła to i piach jest do pokonania. Na trasie mamy kilka piaszczystych zjazdów w tym sekwencja dwóch po głębokim piachu, ale rower pięknie po nich jedzie. Jest też piaszczysty zjazd (to nieco wcześniej)  prowadzący do singla między drzewami, na tym odcinku prędkość rozwija się sama, potem do góry i szeroką drogą jedziemy do toru motocrossowego. Tor położony jest w niecce, więc najpierw stromizna w dół, potem ścieżki i muldy, podjazdy i single, w tym niemal pionowa szykana. Niestety jej nie daję rady, trochę z powodu poprzedzających zawodników, którzy też  wprowadzają. Trasę torem oprowadzono nieco inaczej niż przed rokiem., ale tylko na tym zyskała. Wyjazd z toku to już prawdziwa kuweta, więc trzeba rower wprowadzić.  Wyjeżdżając wymijamy się z zawodnikami zmierzającymi dopiero do toru, widzę zawodników z mojego sektora, kiedy zaś wjeżdżałem sekcję opuszczali zawodnicy z sektora 5.

A na trasie nie ma wytchnienia. Lekki podjazd, zaraz 90 st. w lewo i pionowo singlem w dół ,nawrót w prawo i dojeżdżamy do ściany po górę. Atakuję i ¾ wjeżdżam, mocny atak na wysokiej kadencji, niestety lewa strona, która jadę  jest zbyt grząska. Kilkanaście metrów z buta. pierwszy argument za jazdą na mega – trzeba się zrewanżować temu podjazdowi. Nie jest to ostatni ciężki podjazd. W pamięci pozostaje singlowy podjazd po nawrocie niemal o 180 st. ale przede wszystkim pionowa ścianka, tu przyjazna nawierzchnia + determinacja przynoszą efekt. Podjazd jest mój. Po kilkuset metrach kolega w czerwonej koszulce NSR wyraża uznanie za to jak go wjechałem. Miło słyszeć.  Świetnie pokonuje się takie leśne ścianki, tym bardziej, że po niemal każdym podjeździe jakieś ciekawe, często techniczne zjazdy, mamy tez sekwencję zjazd-podjazd-zjazd-pojazd i potem slalom między drzewami, na pierwszym okrążeniu na podjeździe zakopuję się przy lewej krawędzi ścieżki.

Po takiej jeździe wybór jest oczywisty-druga pętla i pierwsze mega w tym sezonie na Kaczmarku. Znowu zatem techniczny podjazd, o jego trudności świadczy jazda a w zasadzie prowadzenie roweru przez zawodniczkę, którą dogoniłem. Idzie niczym zdjęta z krzyża, tak, że fotograf podał jej swoją wodę, ale zdążył zrobić mi zdjęcie, którego jednak nie znalazłem. Dziewczyna w dalszej części trasy odzyskała wigor. Druga pętla to czas na rewanż za butowane podjazdy, tym razem dałem rady z jednym tylko buksowaniem w piasku. Natomiast lekki upadek zaliczyłem na torze motocrossowym, co ciekawe w tym samym miejscu, w którym leżałem rok temu. Na innym trudnym piaszczystym podjeździe poinstruowałem zawodnika jadącego przede mną i tym razem dał rady wjechać podjazd. Chodziło o przejechanie prawą krawędzią drogi i potem po płytkim piachu przez środek. Dość trudny podjazd jest nasz. Tradycyjnie walczyłem z dwoma-trzema zawodnikami o sto-którąś pozycję, ale taka rywalizacja nadaje piękno jeździe. Na mecie oczywiście podziękowania i przyjazne uściski dłoni.  Jazdę kończę po 3godz. I 4 min na szóstej od końca pozycji. Dystans mega pokonało 179 zawodników, mini -457, giga -57.

Piękna to była trasa, okazuje się, że nie trzeba jechać wyrypy, aby zebrać beczkę endorfin. Wiem zatem dlaczego pojechałem do Kargowej. Ta trasa znakomicie się obroniła.

Niebawem relacja z Bielawy z Pucharu Strefy Mtb.

Zapraszam też do poniższych linków na temat III Jagodowego Rajdu Rowerowego w Ruszowie 8.07.2017 r. Miałem przyjemność ułożyć jego trasy, naprawdę godne przejechania. Zapisy (bezpłatne) od 10:00 przy Domu Kultury na ul. Strzeleckiej 3.

http://ruszowplus1.blogspot.com/2017/06/jagodowe-rajdy-rowerowe-pachnaca-lasem.html

http://ruszowplus1.blogspot.com/2017/07/cenne-nagrody-dla-uczestnikow.html

Marek Śledziona

Road-Racing.pl