Trening Kolarski z Tomaszem Kiendysiem

 

Forum styczniowe 21-01-2018

Kategoria

Forum  21-01-2018

Pogoda tej zimy jest jakaś dziwna . Zdarzają się ostatnio ciepłe zimy. Reguły nie ma. Niemniej prawie kompletnie bezśnieżne zimy się nie zdarzają, a ta taka jest. Przez nie może się powtórzyć wypad  w Bory przypominający Rally of Finland  w 15-20 cm śniegu. Za to można pośmigać na zamarzniętych drogach. Takie drogi to szansa na szybką jazdę i widowiskowe wywroty ;-)

Zebraliśmy się dziś całkiem spora ekipa jak na ta porę roku. Zbyszek, Tomek, Władek, Zdzichu, Fabian Marcin Maciek, Sławek, Łukasz, Adrian, i ja. Jakiś czas po tarcie podzielimy się na dwa składy. I tak polecieliśmy  w Bory . Początek wybraliśmy tym razem za cmentarzem Kutuzowa. Droga miejscami przypominała droge  w Borach  w marcu nie  w styczniu sucho bez śniegu. Miejscami leżały jednak połacie zmrożonego śniegu. I od razu robiło się ciekawie. Zawsze staram się pamiętać żeby nie wykonywać gwałtownych manewrów. Królem techniki MTB nie jestem i już raczej nie będę stąd raczej nie szarżuję. Jakoś tam sobie radze ale bez przesady. Grupa jechała całkiem żwawo. Chwilami ktoś przyspieszał za moment maił dwóch kolarzy na kole. Takie to niedzielne zabawy ;-)

Miejscami zamarznięte kałuże sprowadzały kolarzy bliżej parteru. Ale bez spektakularnych wywrot. (do czasu) Część Borów  w okolicach między Brzeźnikiem a Parzycami opuściliśmy i skierowaliśmy się  w stronę Kliczkowa. Tam bardzo fajny odcinek, gdzie dzięki konkretnie pofalowanej drodze można złapać fajny rytm jazdy. Szczególnie fajnie się tam śmiga jak nie grozi ci uślizg na lodowej tafli kałuży. Jak są zamarznięte fragmenty, trzeba po prostu więcej kluczyć ale i tak wrażenia są super. Na drogę ta wjeżdża się jadąc  z Osieczowa na Kliczków i na rozwidleniu pod koniec Osieczowa skręca się  w prawo. Na końcu tej drogi dojeżdża się do Traktu Żagańskiego ( ta droga ma oficjalna trochę dłuższą nazwę) czyli drogi która przecina południową część Borów. Tam dajemy  w lewo i za chwilę jesteśmy na asfaltówce Bolesławiec Kliczków tam przeprawiamy się na dryga stronę Borów i zabawa dalej trwa.

Kawałek nudna ale imponującą szutrówka,  w trakcie jazdy spostrzegamy zagrożenie to ekipa myśliwych. Zagrożenie jest potencjalne bo mamy nadzieje że panowie  z dubeltówkami rozróżniają dzika od kolarza. Na wszelki wypadek żeby ułatwić im to zadanie Maciek coś krzyknął inni tez a Łukasz podsumował że od tej pory nie zmęczenie ani pusty bidon a kulka jest prawdziwym problemem. Pisze to oczywiście w żartach naszym kolega jest myśliwy Tomasz jest jednocześnie świetnym kolarzem i  w naszych stronach nie doszło do tej pory do oddania strzałów  w kierunku kolarzy. Póki co pozostajemy  w klimacie żarcików. Panowie myśliwi się nie obrażają. Osobiście nie problemu  z zasadnością ich działalności Nie zmierzam gościć dzików pod garażem co poranek. Dziczyznę na stole tez lubię, więc przejdźmy do dalszej części trasy. Humor dopisywał noga jakoś tam się kręci mimo omijania szerokim łukiem chomika. Cisnęliśmy dalej. Po chwili Maciej wrócił się do miasta a Marcin  z Sławkiem depneli mocniej  w Gaz zaraz z nimi jechał Łukasz  z Adim i Fabianem Okazało się przy okazji czym się różni zamarznięta koleina, od po prostu koleiny ( ustawiona  w poprzek drogi)

 Jeden  z chłopaków j walnął  w taką zaporę, zrzuciło go  z roweru. Nic wielkiego się nie stało. Gdyby to było lato nawet by nie poczuł, że po niej przejechał. Niemniej jednak jest zima i zderzenie było konkretne. Szybko się zjechaliśmy i dalsza część trasy tez była jechana dość żwawo. Straciłem . Praktycznie tempówka skończyła się  w Bolesławcu chłopaków rozpierała energia narzucił tempo Chłopaki narzucili niezłe tempo.. Cała zabawa z jazdy na rowerze zaczyna się wtedy jak jedzie się trochę szybciej niż ślimak winniczek. Jazdy  w tempie nie brakowało chłopaki szli naprawdę niezłym gazem uwzględniając to że od czasu do czasu trzeba było przelecieć przez zamarznięte tafle wody. Idealna okazja do podszkolenia podstaw techniki poruszania się  w terenie. Wyższa szkoła jazdy to trasa  w lasku na Piastów;-). Przy okazji tej tempówki przypominało mi się jak  w znacznie głębszym śniegu cisnęli ładnie Mirek i Marcin. Mirek ma technikę również na wysokim poziomie koleina nie koleina  z wszystkim sobie radził mimo driftowania tylnego koła szedł jak burza. Lata spędzone na MTB i rozwijające technikę okolice Okola u Mirka procentują do dziś.

kolarstwo mtb
Ekipa Forum ;-)

Forum fajne. humory dopisywały. Do zobaczenia za tydzień.