Trening Kolarski z Tomaszem Kiendysiem

 

Bikemaraton Miękinia 2017

Kategoria

Po długich zimowych przygotowaniach przyszedł czas na pierwszy start. Jak co roku sezon zaczynamy Bikemaratonem w Miękini, którego trasa mimo płaskiego charakteru, jest całkiem ciekawa. Sporo krótkich podjazdów, singli i zakrętów oraz błotnych odcinków - to esencja tego maratonu.

BM Miękinia

Moim celem na ten wyścig było przepalenie nogi oraz awans do 1 sektora. Pół godziny przed startem 2 sektor był już pełny, więc czekało mnie sporo wyprzedzania zaraz po starcie. Strategia była taka, żeby pierwsze 10-15 minut pojechać w trupa, a później zobaczyć co się stanie. Udało mi się przebić do przodu i już na pierwszym asfaltowym odcinku próbowałem uciec mojej grupie, bo ok. 20 osób wiozło mi się na kole. Jechałem chwilę zygzakiem, ale nie tak łatwo zerwać z koła peleton. Po chwili podjechał do mnie kolega i mówi: "Spokojnie kolego, dam Ci zmianę". Poziom sportowej agresji był duży - po zimie brakuje ścigania :) Tutaj też podziękowanie dla kolegów z Road-racing.pl, za pomoc w poznawaniu granic swojej wytrzymałości na wspólnych treningach. Póżniej na maratonach takie płaskie mocne odcinki na tętnie ponad 180 są całkiem łatwe :)

Po chwili wjeżdżamy w las i zaczynam się przesuwać do przodu wyprzedzając kolejnych zawodników. Momentami jadę wolniej niż mógłbym, bo nie ma gdzie wyprzedzać. Za chwilę dojeżdzamy do pierwszej sekcji podjazdów i zjazdów - hamowanie do zera i zakręt w prawo pod stromą górkę. Wjeżdzam szybko i tu chyba osiągam swoje tętno max na tym wyścigu - 184. Na tak krótkim maratonie (ok. 2h) raczej się nie patrzy na tętno czy progi, tylko jedzie się na maxa jak na wyścigu XC. Później czeka nas zjazd z Piekielnej Góry po luźnej ziemi - chyba najtrudniejszy na tym wyścigu, ale i tak polega to na przesunięciu się za siodło, puszczeniu klamek i trzymaniu się kierownicy.

BM Miękinia

Po wyjeździe z lasu czeka nas odcinek asfaltowy, gdzie jedziemy grupą - tutaj już nie atakuję głupio tylko wiozę sie na kole. Czas na palenie zapałek przyjdzie w drugiej części trasy. Kolejny odcinek to dojazd przez las do długiego odcinka singlowego. Tam udaje mi się jechać szybko i wyprzedzać kolejnych zawodników. Mam problemy tylko na 1 czy 2 stromych podjazdach, gdzie tylne koło traci trakcję, ale ostatecznie wjeżdzam bez zsiadania. Jeżdżę na Racing Ralpach - są to bardzo dobre, uniwersalne opony, a jedyne problemy z nimi mam właśnie na stromych błotnych podjazdach.

Kolejny fragment trasy prowadził polnym drogami, które były tego dnia pokryte sporą ilością błota. Jechałem dosyć szybko z jeszcze jednym zawodnikiem i pokonywaliśmy te odcinki i kałuże na pełnej prędkości. W pewnym momencie widzę przed sobą kałuże i kolein na całą szerokość drogi i nie mam pomysłu z której strony je wziąć. Jadę prawą, podrywam lekko przednie koło do góry, przesuwam ciężar ciała do tyłu, ale nic to nie pomaga. Przednie koło grzęźnie głęboko w błotnej mazi, a ja przelatując przez kierownicę ląduję twarzą w błocie. Jeszcze nie skończyłem się turlać, a już się podnoszę i wskakuję z powrotem na rower. W międzyczasie krzyczę do zawodników z tyłu, żeby uważali. Po chwili cała ta błotna maź z przedniego koła odrywa się, obryzguje mi twarz i wpada do oka. Ból jest okropny, ale nie zsiadam z roweru tylko trochę zwalniam mocno mrugając. To był zdecydowanie najtrudniejszy moment tego maratonu. Na szczęście jakoś udało się "wyłzawić" to błoto i mogłem znów mocno jechać, chociaż do końca dnia czułem ból pod powieką.

BM Miękinia

Zostało już niewiele do końca, także cisnąłem ile fabryka dała wyprzedzając zawodników do samego końca. Średnie tętno z tego wyścigu miałem na poziomie 173, czyli w okolicach progu mleczanowego. Po ostatnich ciężkich fragmentach po polach w pozycji aero wpadam na metę. Miejsce open 37 na ok. 700 zawodników na MEGA. Jak na razie to najlepszy mój wynik na Bikemaratonie i to uzyskany z 2 sektora, gdzie w paru miejscach musiałem jechać wolniej niż mogłem. Za 2 tygodnie wyścig w Zdzieszowicach, gdzie będę startował z 1 sektora, a trasa jest pagórkowata, więc powinno się jechać jeszcze lepiej!