Trening Kolarski z Tomaszem Kiendysiem

 

Bikemaraton Bielawa 2017

Kategoria

Start w Bikemaratonie w Bielawie wypadał po chwili przerwy po dosyć intensywnym dla mnie okresie startowym. W zasadzie dopiero na 10 dni przed startem wznowiłem normalne treningi, dlatego forma była zagadką. Trasa była taka sama jak rok temu - długi podjazd po starcie, później odcinek interwałowy z długimi szutrami, a na samym końcu bardzo długi, a w końcówce stromy, podjazd pod Kalenicę.

Bikemaraton

Na starcie ruszam z pierwszej linii zaraz za zawodnikami z sektora 0. Jadę na kole Bogdana Czarnoty, gdzie udaje mi się utrzymać przez kawałek pierwszego krótkiego podjazdu. Później niestety strzelam straszliwie i myślę, żeby zjechać na MINI. Wysoka temperatura oraz jazda na maxa mi nie pomogły. Jadę jednak dalej swoim tempem, a im wyżej i im głębiej w las tym temperatura robi się dla mnie bardziej znośna. W końcu dojeżdża do mnie grupa zawodników, co mnie bardzo zdenerwowało i zaatakowałem na stojąco. Odjechałem im i na końcową sekcję podjazdu prowadzącą singlem wjechałem sam. Tak to jest w kolarstwie - w jednym momencie wydaje Ci się, że to koniec, a za chwilę atakujesz na stojąco odskakując rywalom. 

Bikemaraton

Kolejny fragment trasy to zjazdy przeplatane odcinkami szutrowymi. Tego dnia zjeżdżam w miarę dobrze - same PR na Stravie, chociaż wciąż niektórzy są szybsi. Jednak oni bardzo ryzykują - w jednym momencie widzę jak zawodnik, który wyprzedził mnie na zjeździe wypada z trasy w krzaki - dobrze, że tam nie było drzewa. Ostatecznie w końcowej części wyścigu widzę go, jak zakłada dętkę, także ryzyko mu się nie opłaciło.

Bikemaraton

Zaczynamy długi podjazd pod Kalenicę. Od dołu narzucam mocne tempo, ale nogi tego dnia nie są super i środek jadę już trochę wolniej. Na końcowym stromym fragmencie znowu przyspieszam, chociaż w jednym miejscu zostałem zablokowany i musiałem się wypiąć. Nie jest łatwo z powrotem ruszyć na stromej ściance, ale udaje mi się to.

Bikemaraton

Rozpoczynam długi zjazdy do mety. Zawodników z dystansu mini mijam bardzo szybko. Techniczne odcinki jadę w miarę szybko i sprawnie, może tylko trochę za bardzo zwalniam na ostrych szutrowych zakrętach. Tutaj łatwo o poślizg i często czuć jak przednie koło zaczyna delikatnie tracić przyczepność. Na metę wpadam na 19 miejscu open - całkiem niezły wynik jak na takie średnie samopoczucie. Wniosek z tego taki, że trzeba cały czas cisnąć - nawet jak strzelisz, to za chwilę znowu możesz jechać i walczyć o wynik. Chociaż im wyżej jedziesz w stawce, tym trudniej wrócić do gry.

Bikemaraton