Trening Kolarski z Tomaszem Kiendysiem

 

Bikeadventure 2017

Kategoria
Tagi

Podobno kilka osób było ciekawych moich przygód na tegorocznej edycji Bikeadventure, dlatego postanowiłem napisać zaległą relację. Postaram się przybliżyć pokrótce najciekawsze wydarzenia z tego wyścigu.

Zdecydowałem się pojechać krótszy wariant - FUN. 4 dni ścigania pod rząd to i tak wydawało się dużo, chociaż regeneracja po etapach była całkiem dobra i w przyszłym roku pomyślę o wersji PRO.

Bikeadventure

Pierwszy etap przebiegał w okolicach kopalni kwarcu “Stanisław” oraz Wysokiego Kamienia z metą w pobliżu Zakrętu Śmierci. Po długim, ale łagodnym asfaltowym podjeździe jechałem tuż za czołową 4 - osobową grupą, do której dołączyłem na terenowym podjeździe w stronę Stanisława. Była to tzw. “jazda w trupa na rzęsach”. Po wjeździe na asfaltowy podjazd do Stanisława okazało się, że jest nas 5, w tym ja i jeszcze jeden kolega z M3. Jak kolega się o tym dowiedział, to powiedział “Grillujemy dalej” i na szczycie zostało na już tylko 4. 

Bikeadventure

Na zjeździe odjechał przyszły zwycięzca, a ja jechałem mocno w goniącej trójce. Przed nami ostatni podjazd na Wysoki Kamień. Sztywny i stromy. Na szczyt wjeżdżam pierwszy ze swojej grupy. Przed zjazdem mamy jeszcze 2 bardzo strome i techniczne podjazdy, które wjeżdżam jakby jutra miało nie być i gubię rywali. Straszne waty tam szły! Zjazd jadę szybko, po czym zaczyna się 1 km podjazd na metę. Z tyłu widzę goniącego mnie zawodnika, ale jadę jakby to miał być mój ostatni wyścig i wjeżdżam na metę 2 open i 1 w M3. Minuta straty do pierwszego.

Bikeadventure

Drugi etap to była zagadka - nie wiadomo było jak się zregeneruję po tym wariackim pierwszym dniu. Początek to znowu długi łagodny podjazd. 3 rywali odjeżdża trochę do przodu, ale kontroluję sytuację. Dużym błędem było nie zabranie się z nimi za wszelką cenę. Tuż przed pierwszym bardzo trudnym technicznym zjazdem spada mi łańcuch i klinuje się w ramie. Tracę minutę na założenie. Zjazd mi nie idzie - dużo błota i korzeni. Tak samo słabo mi idzie na pozostałych zjazdach. Później jeszcze kierownica mi się przekrzywia - była za słabo dokręcona i muszę się zatrzymać. Próbuję jeszcze odrabiać straty na koniec, ale tutaj jak wypadniesz z gry to wypadasz całkowicie. Wjeżdżam na metę 10 open ze sporą stratą.

Bikeadventure

Dzień trzeci. Nie miałem już nic do stracenia i odkręciłem z roweru wszystko co się dało - pompkę, torebkę z dętką, koszyk na bidon. Zaatakowałem mocno na początku i na szczyt Wysokiego Mostu wjechała juz mocno przerzedzona przeze mnie grupa. Na zjeździe z przodu jechał lider. Siedział na górnej rurze jak Froome na TDF, tylko że tutaj to było na szutrowym zjeździe w terenie :) Na techniczny zjazd wjeżdżam razem z nim - spada mi łańcuch. Tracę kilkanaście sekund i mimo szaleńczej pogoni nie udaje mi się dojechać do czołówki. Na metę wjeżdżam jako 4 open i 1 w M3.

​​​​Bikeadventure

Taktyka na ostatni etap była prosta - dojechać z możliwie małą stratą do podnóża najdłuższego podjazdu na Wysoki Most - 5,3km i srednio 7%. Podjazd rozpocząłem jako 4 ze stratą ok. 30s do pierwszego. Najpierw doszedłem goniącą 2, a poźniej podkręciłem tempo i dojechałem do lidera. Dobrze się czułem i jeszcze trochę przycisnąłem. Przestałem słyszeć odgłosy za mną. WOW! Jadę na czele wyścigu! Po chwili rozpoczynam szutrowy zjazd, na którym rozpędzam się prawie do 60km/h. Na technice jednak lider mnie dochodzi - jest to zjazd strumieniem po kamieniach i jest bardzo ślisko. Gonię do samego końca strasznie się zarzynając, ale ostatecznie wpadam na metę 2 open i 1 w M3.

Bikeadventure

Jak wygląda ściganie na takim krótkim dystansie? Jest to zarzynka od startu do mety. Często chce się wymiotować - szczególnie po starcie, gdy jedzie się na maxa. Nie ma w tym nic przyjemnego. Non stop rzeźnia. Ale już 3 dnia się przyzwyczaiłem i zaczęło mi się to podobać :)

Do zobaczenia za rok :)